Kształcenie słuchu muzycznego

Całkiem niedawno temu obejrzałam film pt. „Moonrise Kingdom„. Zachwycił mnie w nim, jako wychowawcę estetycznego, motyw trzecioplanowy. Otóż jeden z mało znaczących bohaterów słuchał na swoim odtwarzaczu audycji muzycznych. Audycje te były skonstruowane w następujący sposób. Najpierw można była usłyszeć fragment symfonii grany przez całą orkiestrę. Kolejno ten sam fragment był wygrywany przez poszczególne sekcje muzyczne, a na zakończenie znowu można było usłyszeć całość. Jest to fantastyczny sposób na kształtowanie słuchu muzycznego zarówno u dzieci, młodzieży jak i u dorosłych. Zawsze budzili mój podziw znajomi, którzy bogaci w formalne średnie i wyższe wykształcenie muzyczne na koncertach filharmonijnych potrafili usłyszeć, że ten obój z prawej strony nieco fałszuje. Z jednej  trony była to kwestia słuchu muzycznego, z drugiej zaś lat treningu w analizowaniu dźwięków muzycznych.

Jako że nie tylko dzieci, ale i siebie chciałam bardziej muzycznie rozwinąć, rozpoczęłam poszukiwania tego typu audycji muzycznych. Okazało się, że polskie zasoby nie są zbyt bogate w tego typu nagrania, a nawet dość ubogie, bo nie udało mi się znaleźć ani jednego. Audycja prezentowana w „Moonrise Kingdom” okazała się być najsłynniejszym dziełem Benjaminna Brittena „The Young Person’s Guide to the Orchestra„. Jednym i jedynym, gdyż innych mu podobnych nie znalazłam.

W trakcie poszukiwań znajomi podpowiadali, by spróbować użyć programów do obróbki dźwięku, za pomocą których można wyłączać jedne ścieżki, a włączać kolejne i w ten sposób komponować własne audycje. Pomysł pracochłonny, ale zdaje się, że jest jedynym wyjściem wobec niedostatków pożądanych przeze mnie muzyczno-edukacyjnych publikacji.

I na zakończenie podzielę się znaleziskiem, na którego punkcie po prostu zachorowałam. Jest to zabawka edukacyjna nazwana Symphony in B. Zdaje się być idealną odpowiedzią na moje poszukiwania. Dodatkowo dziecko za jej pomocą może samodzielnie ustawiać ścieżki dźwiękowe, a nie tylko odsłuchiwać to, co zostało już dla niego zaprojektowane. Jako tropiciel wad w Symphony in B. znajduję dwie. Po pierwsze zawiera ona zaledwie 15 melodii. Być może to wystarczająco jak na początek muzycznych przygód, ale w dobie cyfryzacji nie ma większego znaczenia, czy melodii jest 15 czy 50. A 50 zawsze brzmi lepiej. Drugim poważnym mankamentem jest cena. Prawie 400 zł to poważny wydatek dla większości rodzin. Dodatkowo nie można tej zabawki znaleźć w sklepach stacjonarnych, więc tak naprawdę nie można się dowiedzieć, jaka jest jakość odtwarzanego dźwięku. Przy tej cenie można oczekiwać, że powinna być najwyższych lotów.

Może kiedyś jakiś Święty Mikołaj lub inny dobry wujek sprezentuje dziecku (nam) taki prezent. Do tego czasu postaram się rozpracować programy do analizy dźwięku. I oczywiście podzielić się z Wami wynikami mojej pracy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

sama zrobiłam

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

Makowe Pole

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

Rysowanepluszaki | Jasa Promote Pin BB

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

opalala

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

emilowomarcelowo

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

%d bloggers like this: