„Moja pierwsza encyklopedia sztuki”

Tytuł:„Moja pierwsza encyklopedia sztuki”
Autor: Rosie Dickins
Wydawnictwo: Papilon, w ramach projektu Centrum Edukacji Dziecięcej


„Moja pierwsza encyklopedia sztuki” na pierwszy rzut oka wygląda fantastycznie, głównie za sprawą przepięknej szaty graficznej. Kolorowa, pomysłowa, twórcza, inspirująca. Sprawia, że z olbrzymią przyjemnością ogląda się książkę od deski do deski. Ciekawie też została pomyślana pod kątem podziału tematycznego. Nie występuje w niej, tak jak w większości tego typu opracowań, podział ze względu na epoki czy artystów, a podejmowane tematy. I tak mamy do czynienia z następującymi działami: twarze, zwierzęta, opowieści, pogoda, kwiaty, miejsca i wzory. Taki podział sprawia, że w publikacji występuje duża różnorodność obrazów, rzeźb i instalacji od starych po współczesne. Jak na mój gust przewaga dzieł stworzonych po 1900, a zwłaszcza po 1950 roku jest zbyt duża w stosunku do starszych utworów malarskich. Kolejnym aspektem książki, który powinien zachwycić każdego wychowawcę estetycznego jest mnogość pomysłów na prace plastyczne w temacie przedstawianych dzieł sztuki. Proponowane mini-dzieła można wykonać za pomocą najprostszych narzędzi plastycznych: papieru, pędzli, farb czy starych gazet. Książkę kończy ciekawie pomyślany quiz podsumowujący wiedzę zdobytą w trakcie jej studiowania.
Oczywiście nie samymi zaletami książka żyje, więc czas na podzielenie się spostrzeżeniami odnośnie niedoskonałości. Pierwsza jest związana z wiekiem odbiorcy. Autorzy (wydawcy) założyli, że jest to książka od 6 roku życia. Uważam jednak, że od dzieci w wieku szkolnym można wymagać więcej, a pozycja ta jest zdecydowanie przeznaczona dla przedszkolaków i towarzyszących im rodziców i wychowawców estetycznych. Kolejnym minusem jest zbyt mała wielkość reprodukcji. Książka jest w dość dużym formacie i myślę, że umieszczenie dzieł sztuki w rozmiarach formatu książki jedynie by pomogło je oglądać, zwłaszcza w przypadku dzieł tak szczegółowych jak „Wejście zwierząt do Arki Noego” Jana Breughela starszego. Last but not least, od encyklopedii oczekuje się bardziej obszernego omówienia tematu, z podaniem większej ilości przykładów. Na 64 stronach trudno zrealizować ten postulat.
Czy polecam tę książkę? Tak! Głównie jako inspirację i studium sposobu na uprzystępnianie dzieciom w wieku przedszkolnym i (ewentualnie, gdy ten etap został gdzieś zapodziany) wczesnoszkolnym dzieł sztuki plastycznej.

1 komentarz (+add yours?)

  1. stokrotka
    Kwi 11, 2014 @ 17:28:57

    ja realizuję ja w drugiej klasie szkoly podstawowej .I jest w sam raz . Trochę rozwijam tematy na tablicy multimedialnej ,Podpieram się dodatkowo mitami dla dzieci oraz poprzednią ksiązką tego wydawnictwa o bardzo podobnym założeniu – tam przyblżano postaci malarzy i ich dziel .Cała pierwsza klase ją po swojemu opracowywałam, robiliśmy wernisaże . W sumie dla mnie inspiracja . Do tego warsztaty i wystawy w galeriach . Jest co robić , a dzieci naprawdę rozwijają wrazliwość . Super

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

sama zrobiłam

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

Makowe Pole

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

Rysowanepluszaki | Jasa Promote Pin BB

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

opalala

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

emilowomarcelowo

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

%d bloggers like this: