Pudełko z materiałami

W myśl zasady, że dziecku bardziej od zabawek potrzebne są narzędzia do działania, warto dziecięcy asortyment zaopatrzyć w pudełko (a może raczej pudło) z materiałami. Materiały powinny być w różnych kolorach i fakturach, o różnej wielkości – od maleńkich, które można zawiązać na ręce, do dużych, którymi dziecko może się porządnie owinąć. Materiały te można zdobyć niedużym kosztem w różnoraki sposób. Można pociąć stare ubrania, można przejść się do szmateksu lub też kupić końcówki materiałów w odpowiednim sklepie lub na wyprzedażach w internetowych sklepach z materiałami.

Do jakich działań przydadzą się dziecku takie materiały? Trudno jest w tym miejscu wypisać wszystkie możliwości, gdyż uruchomiona dziecięca wyobraźnia jest przebogata i z pewnością wpadnie na taki pomysł, który nam, dorosłym zgredom, z pewnością nie przyjdzie do głowy. Z pewnością będą mogły być wykorzystane do zabawy w teatr nadając się jako budulce scenografii i strojów. Mogą się przydać podczas pląsów przy muzyce. Z pewnością będą mogły służyć jako dekoracja domowych wystaw malarskich. Z ich pomocą będzie można tworzyć interesujące wnętrza i stroje modeli biorących udział w sesjach fotograficznych. Wystarczy mieć takie pudełko w domu, a dzieci z pewnością zrobią z niego dobry użytek.

20 pytań o…

„Dwadzieścia pytań o…” to nazwa znanej trenerom twórczości techniki, która szczegółowo jest opisana w książce Krzysztofa J. Szmidta „Trening kreatywności„. Świetnie nadaje się do wykorzystania w różnorodnych działaniach związanych z wychowaniem przez sztukę.

Przed przeczytaniem książki, obejrzeniem filmu czy spektaklu, przed udaniem się do galerii, muzeum czy filharmonii sporządzamy listę 20 pytań, jakie przychodzą nam do głowy, gdy czytamy tytuł, temat, recenzję. Np. przed przeczytaniem książki pt. „Władca pierścieni” możemy zapisać następujące pytania:

– Kto włada pierścieniami? Co to za pierścienie? Czy są one ważne? Gdzie mieszka władca pierścieni? Czy te pierścienie są żywe czy martwe? Jak długo żyje władca pierścieni? Komu przekaże je po swojej śmierci? O kim jeszcze oprócz władcy pierścieni jest ta książka? Co by było gdyby władca pierścieni je utracił? Czy te pierścienie można sprzedać? Kto chciałby je mieć? Kto chciałby je kupić? Dlaczego tytuł brzmi „władca” a nie „król”? Jakiego koloru są to pierścienie? Ile ich jest? Co by było gdyby tych pierścieni było dwa razy więcej? Co by się stało gdyby został jeden pierścień? Czy władca pierścieni nadal żyje? Czy władca pierścieni ma żonę i dzieci? Jak ma na imię władca pierścieni?

Może być to lista indywidualna, może to być też lista rodzinna. Przy tworzeniu listy rodzinnej warto zadbać, by każdy miał szansę ułożyć kilka pytań. Pytań oczywiście może być więcej niż 20, zwłaszcza, jeśli w ich tworzeniu bierze udział więcej osób. Pytania mogę być różnorodne, a właściwie im bardziej są niezwykłe tym lepiej, bo to znaczy, że wyobraźnia pytającego została poważnie uruchomiona.

Po przeczytaniu książki, przesłuchaniu płyty czy też powrocie z wystawy wracamy do listy pytań i sprawdzamy, na które pytania udało nam się uzyskać odpowiedź, a na które nie. Próbujemy też dociec, co musiałoby się stać, byśmy mogli jednak uzyskać tę odpowiedź, albo gdzie możemy jej jeszcze poszukać.

Tworzenie listy pytań ma na celu wzbudzenie ciekawości poznawczej. Innymi słowy chodzi o to, by zaciekawić i zainteresować osobę (dziecko) danym tematem pobudzając ją do aktywności jeszcze przed kontaktem z dziełem artystycznym. Mając w głowie taką listę pytań stymulujemy procesy pamięciowe, gdyż mamy uprzednio przygotowane miejsce w umyśle na zbieranie doświadczeń związanych z danym dziełem sztuki. Może warto założyć osobisty lub rodzinny zeszyt z pytaniami dotyczącymi sztuki i systematycznie szukać na nie odpowiedzi? Może to być przednia zabawa na długie lata, a korzyści z niej płynące dla rozwoju dziecka i rodziny są nie do przecenienia.

Malowanie farbami plakatowymi

Tworzenie dzieł malarskich mniejszych i większych przez dzieci małe, średnio i całkiem duże warto zacząć od spotkania z farbami plakatowymi. Jak to zrobić mądrze, ciekawie i twórczo? Poniżej podzielę się spostrzeżeniami.

1. Farbki plakatowe warto kupić w tubkach a nie tradycyjnie w pojemniczkach. Te w pojemniczkach szybko się brudzą innymi kolorami, zwłaszcza jeśli korzysta  z nich maluch. Po dwóch, trzech malowaniach, a czasem wręcz po jednym, wszystkie mają ten sam kolor najczęściej zbliżony do brązowego. Farbki w tubkach wyciska się na paletę, dzięki czemu można spokojnie mieszać kolory i w ten sposób uzyskiwać nowe.

2. Nie trzeba kupować bardziej bądź mniej profesjonalnej palety na wyciskane farbki. Wystarczy przejść się do najbliższego sklepu z materiałami drewnianymi i poprosić o pozostałe z cięcia kawałki płyty pilśniowej. Idealna do mieszania kolorów, łatwo się zmywa i świetnie nadaje się do wielokrotnego użytku.

3. Warto też zaopatrzyć się w różne pędzelki. Może tu pomóc wizyta w sklepie dla plastyków i wybór najtańszych możliwych pędzli do akwarelek, ale za to o różnej grubości włosia i o różnym kształcie.

4. Oprócz pędzelków w malowaniu farbami mogą się przydać pędzelki gąbkowe, w które można się zaopatrzyć w marketach lub sklepach budowlanych. Dzieci uwielbiają nimi robić pieczątki i inne znaki.

5. Oprócz pędzelków włoskowych i pędzelków gąbkowych do rozprowadzania farb mogą się przydać inne przedmioty, jak np. źdźbła trawy, kawałki materiału, czyściki do fajek, zwykłe gąbki, szczoteczki do zębów itd. Można też malować palcami, stopami, łokciami czy brodą (są specjalne farbki, mniej toksyczne). Im dziwniej, tym ciekawszy może być efekt. Warto eksperymentować!

6. Malować można oczywiście na kartce (niekoniecznie formatu A4), na kartonie a także na płótnie. Warto od czasu do czasu kupić płótno naciągnięte na blejtram i pozwolić dziecku namalować prawdziwy obraz, który może być ozdobą domu lub też świetnym pomysłem na prezent dla najbliższej osoby.

7. W Internecie znajduje się mnóstwo gotowych kart pracy, które poruszają dziecięcą wyobraźnię. Można z nich korzystać. Warto jednak również postawić dziecko przed czystą kartką lub też dołączyć do tej kartki obrazek znanego artysty, który może posłużyć jako inspiracja do tworzenia.

8. I na koniec uwagi odnośnie czystości. Najważniejsza brzmi: NIE BAĆ SIĘ BRUDU. W znakomitej większości przypadków da się go wyczyścić, wyprać, umyć. Młodsze dziecko (ale też i starsze) można ubrać w fartuszek, a otoczenie zabezpieczyć folią malarską. Nic nie zastąpi radości dziecka z możliwości tworzenia własnych dzieł za pomocą farb.

 

Zasada 3xU

Na podstawie „O sztuce i wychowaniu estetycznym” Stefana Szumana

Jeśli zgodzimy się, że chcemy wychowywać przez sztukę, to podstawowe pytanie brzmi: jaką obrać metodologię? Jak zrobić to ciekawie, metodycznie, a przede wszystkim skutecznie?

Stefan Szuman proponuje zastosowanie Zasady 3x U: udostępnianie, uprzystępnianie i upowszechnianie sztuki.

UDOSTĘPNIANIE sztuki polega na umożliwieniu wychowankowi  dostępu do dzieł sztuki (w oryginałach lub znakomitych reprodukcjach); na sprawieniu, że wychowanek i dzieła sztuki  znajdą się w tym samym miejscu i czasie. Tak więc dom zaopatrzmy w płyty z muzyką (klasyczną i nie tylko), albumy z malarstwem, na ścianach powieśmy znakomite obrazy lub ich reprodukcje, kupujmy i pożyczajmy z bibliotek ciekawe książki z wierszami, bajkami, opowiadaniami i powieściami,  a odpowiednio przygotowane dziecko zabierajmy na wyprawy do kina, teatru, filharmonii, galerii i muzeum. W przedszkolu dbajmy o dobór puszczanych dzieciom utworów muzycznych zarówno w trakcie zajęć dydaktycznych jak i w trakcie zabawy dowolnej, w wystroju sali zamieśćmy reprodukcje dzieł sztuki, organizujmy wyjścia do różnych miejsc związanych ze sztuką.  W szkole oprócz odpowiednio przygotowanych zajęć dydaktycznych, kółek zainteresowań oraz szkolnych wypraw do galerii, teatru czy filharmonii można w trakcie szkolnych przerw puszczać przez głośniki najciekawsze fragmenty z muzyki klasycznej, organizować konkursy teatralne czy też na najlepszą dekorację inspirowaną uznanymi dziełami sztuki. Na godzinach wychowawczych poruszając ważne sprawy klasowe możemy wykorzystać dzieła sztuki, które w doskonały sposób opowiadają o uniwersalnych sprawach ludzkich.

UPRZYSTĘPNIANIE sztuki to działanie polegające na ułatwieniu wychowankowi rozumienia dzieł sztuki. To udzielanie pomocy w budowaniu „estetycznych zainteresowań i reakcji estetycznych”. Zadaniem wychowawcy estetycznego, który jest pośrednikiem pomiędzy dziełem sztuki a wychowankiem jest: pomoc w docieraniu do istoty utworu, pomoc w odkrywaniu „rzeczywistości” dzieła oraz pomoc w cieszeniu się dziełem sztuki. Uprzystępnianie sztuki to innymi słowy pomoc w poznawaniu, rozumieniu i przeżywaniu utworu. Jest to również wytworzenie zapotrzebowania  i zainteresowania sztuką. Stefan Szuman twierdził, zgodnie z ówczesną wiedzą naukową, że najlepszym sposobem na uprzystępnianie sztuki jest rozmowa. W trakcie rozmowy powinna nastąpić obiektywna analiza struktury dzieła, podanie własnej wiedzy i rozumienia oraz trud przełożenia języka sztuki na inny język (na przykład obrazu na słowo). Według Szumana pomocna może być też własna artystyczna twórczość i odtwórczość. Obecnie umiejętnie prowadzona rozmowa jest jedną z wielu możliwości. Psychologia oraz pedagogika twórczości dostarczyły wielu ciekawych i twórczych narzędzi służących celom edukacyjnym i wychowawczym, czyli dającymi się jak najbardziej zaadoptować w wychowywaniu przez sztukę. W osobnych postach będę ten temat systematycznie rozwijać.

UPOWSZECHANIE sztuki to zbiór działań mających na celu dotarcie z dziełami sztuki do jak najszerszego grona odbiorców. Najkrócej można je zawrzeć w takim oto równaniu:

UPOWSZECHANIE = UDOSTĘPNIANIE + UPRZYSTĘPNIANIE

Jeśli dzieła sztuki będą na wyciągnięcie ręki (tak jak dzieła kultury masowej), a kompetentni i liczni wychowawcy estetyczni rozpoczną pracę już z najmłodszymi dziećmi, sztuka z roku na rok będzie coraz bardziej powszechna. Czego z okazji Nowego Roku sobie i światu życzę.

 

Kształcenie słuchu muzycznego

Całkiem niedawno temu obejrzałam film pt. „Moonrise Kingdom„. Zachwycił mnie w nim, jako wychowawcę estetycznego, motyw trzecioplanowy. Otóż jeden z mało znaczących bohaterów słuchał na swoim odtwarzaczu audycji muzycznych. Audycje te były skonstruowane w następujący sposób. Najpierw można była usłyszeć fragment symfonii grany przez całą orkiestrę. Kolejno ten sam fragment był wygrywany przez poszczególne sekcje muzyczne, a na zakończenie znowu można było usłyszeć całość. Jest to fantastyczny sposób na kształtowanie słuchu muzycznego zarówno u dzieci, młodzieży jak i u dorosłych. Zawsze budzili mój podziw znajomi, którzy bogaci w formalne średnie i wyższe wykształcenie muzyczne na koncertach filharmonijnych potrafili usłyszeć, że ten obój z prawej strony nieco fałszuje. Z jednej  trony była to kwestia słuchu muzycznego, z drugiej zaś lat treningu w analizowaniu dźwięków muzycznych.

Jako że nie tylko dzieci, ale i siebie chciałam bardziej muzycznie rozwinąć, rozpoczęłam poszukiwania tego typu audycji muzycznych. Okazało się, że polskie zasoby nie są zbyt bogate w tego typu nagrania, a nawet dość ubogie, bo nie udało mi się znaleźć ani jednego. Audycja prezentowana w „Moonrise Kingdom” okazała się być najsłynniejszym dziełem Benjaminna Brittena „The Young Person’s Guide to the Orchestra„. Jednym i jedynym, gdyż innych mu podobnych nie znalazłam.

W trakcie poszukiwań znajomi podpowiadali, by spróbować użyć programów do obróbki dźwięku, za pomocą których można wyłączać jedne ścieżki, a włączać kolejne i w ten sposób komponować własne audycje. Pomysł pracochłonny, ale zdaje się, że jest jedynym wyjściem wobec niedostatków pożądanych przeze mnie muzyczno-edukacyjnych publikacji.

I na zakończenie podzielę się znaleziskiem, na którego punkcie po prostu zachorowałam. Jest to zabawka edukacyjna nazwana Symphony in B. Zdaje się być idealną odpowiedzią na moje poszukiwania. Dodatkowo dziecko za jej pomocą może samodzielnie ustawiać ścieżki dźwiękowe, a nie tylko odsłuchiwać to, co zostało już dla niego zaprojektowane. Jako tropiciel wad w Symphony in B. znajduję dwie. Po pierwsze zawiera ona zaledwie 15 melodii. Być może to wystarczająco jak na początek muzycznych przygód, ale w dobie cyfryzacji nie ma większego znaczenia, czy melodii jest 15 czy 50. A 50 zawsze brzmi lepiej. Drugim poważnym mankamentem jest cena. Prawie 400 zł to poważny wydatek dla większości rodzin. Dodatkowo nie można tej zabawki znaleźć w sklepach stacjonarnych, więc tak naprawdę nie można się dowiedzieć, jaka jest jakość odtwarzanego dźwięku. Przy tej cenie można oczekiwać, że powinna być najwyższych lotów.

Może kiedyś jakiś Święty Mikołaj lub inny dobry wujek sprezentuje dziecku (nam) taki prezent. Do tego czasu postaram się rozpracować programy do analizy dźwięku. I oczywiście podzielić się z Wami wynikami mojej pracy.

„Mała orkiestra – przewodnik dla dzieci o muzyce”

Tytuł: Mała orkiestra – przewodnik dla dzieci o muzyce

Autor: Magdalena Marcinkowska

Wydawnictwo: Publicat S.A.

Książka „Mała orkiestra” stanowi przegląd instrumentów muzycznych, głównie tych orkiestrowych, ale też i tych dawnych oraz współczesnych. Prezentowane są według klasycznego podziału na instrumenty perkusyjne, dęte i strunowe. Każdy z prezentowanych instrumentów można obejrzeć na zdjęciu. O każdym instrumencie muzycznym można się też wiele ciekawego dowiedzieć. I tak w książce można przeczytać, że kotły przybyły do nas z krajów arabskich i po raz pierwszy dostały swoją solówkę w utworze orkiestrowym od Ludwiga van Beethovena w IX symfonii, a rożek angielski jest tak podobny do oboju, że każdy oboista może na nim bez trudu zagrać. Książkę rozpoczynają rozważania o pochodzeniu muzyki, a kończą informacje o tym, jak odnaleźć się i dobrze się zachować się na koncercie w filharmonii.

Olbrzymim atutem książki jest dołączona do niej płyta, na której można odsłuchać brzmień opisywanych instrumentów. I właśnie w tym momencie czas na prezentację jedynego minusu „Małej orkiestry”. Nagrania instrumentów na płycie nie do końca odzwierciedlają ułożenie instrumentów w książce. I tak systematyczny czytelnik, który równocześnie chce korzystać z płyty, musi kilkukrotnie przeskoczyć kilka instrumentów w książce, a następnie się cofnąć i zobaczyć te, które pozostały. Zdaje się, że ułożenie tych instrumentów na płycie zgodnie z kolejnością prezentowaną w książce nie powinno być dużą trudnością. A jednak!Warto również zwrócić uwagę na końcową piosenkę, która w drażniącej ucho dysharmonii prezentuje wszytskie instrumenty, a dodatkowo chłopiec, który ją wykonuje, najzwyczajniej w świecie fałszuje…

Mimo tych drobnych wad, zdecydowanie polecam lekturę dla dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym oraz dla wszystkich ciekawskich a dotąd niewtajemniczonych w magię muzycznych instrumentów. Książka w niezwykle przyjazny sposób podaje niezbędną wiedzę i zachęca do dalszych muzycznych dociekań.

 

„Muzyka Pana Chopina”

Tytuł: „Muzyka Pana Chopina”

Autor:  Wanda Chotomska

Wydawnictwo: Literatura

Fryderyk Chopin – chłopak o romantycznej duszy, żywych emocjach, zdolny i pracowity, a do tego po uszy zakochany w muzyce.  Taki wizerunek znanego wszystkim kompozytora i pianisty wyłania się z nietuzinkowej książki Wandy Chotomskiej pt. „Muzyka Pana Chopina” wydanej przez Wydawnictwo Literatura.

Dla kogo  przeznaczona jest ta książka? Dla starszych dzieci do samodzielnej lektury i pogłębiania wiedzy z zakresu historii muzyki. Dla rodziców młodszych dzieci jako źródło wielu inspiracji na konstruowanie zabaw wprowadzających dziecko w świat muzyki klasycznej. Dla wszystkich: jako pierwsza mini-encyklopedia wiedzy o życiu Chopina i jego muzyce.

Na co warto zwrócić uwagę?  Niezwykłą wartością książki jest użycie wielu różnych środków artystycznego wyrazu do ukazania muzycznych emocji. Tak więc mamy i mistrzowsko wykonaną muzykę, mamy przepiękne wiersze (szczególnie pomysłowe utwory rozpoczynają i zamykają książkę), fantastyczną prozę, a także piękne ilustracje Beaty Zdęby. Na jednej z nich drzewo jest podobne do wiolonczeli.  Brakuje chyba tylko przekazu ruchowego. Ten brak można samodzielnie nadrobić w domowym zaciszu tańcząc mazurki, polonezy, a także ukazując ruchem smutek i nostalgię nokturnów.  Można też odegrać dialog między Konstancją a Fryderykiem, gdy mówili sobie „do widzenia” na zawsze.

Zachęcamy do lektury, a następnie do dzielenia się pomysłami na zabawy z dziećmi!

Previous Older Entries

sama zrobiłam

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

Makowe Pole

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

Rysowanepluszaki | Jasa Promote Pin BB

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

opalala

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"

emilowomarcelowo

"Nie należy zaniedbywać nauki o pięknie"